Dlaczego liście są czerwone?
Czy zdarza Ci się, że idąc ulicą lub parkiem widzisz drzewo lub ptaka i choć chciałabyś/ chciałbyś powiedzieć dziecku jak sie nazywa to nie potrafisz? Większośc rodziców ma ten problem.
Listy z lasu to nic innego jak lekcja przyrody dla Ciebie i Twojego dziecka. Znajdziesz tu wyjaśnienia różnych zjawisk i pomysły na zabawy z dzieckiem związane z poznawaniem natury.
Moi drodzy!
Siedzę właśnie pod rozłożystym dębem w Puszczy Kampinoskiej, jest zimno i śnieg pada mi na głowę a ja zastanawiam się, po co tu przyszłam… Co za pogoda! Dobrze, że termos z herbatą wzięłam, bo przede mną jeszcze z 10 kilometrów jak nic.
Widzicie – chciałam ten list zacząć od jakiegoś miłego akcentu, pozdrowień z lasu, ale w tych okolicznościach przyrody nie bardzo mi to wyszło. Ale, ale… właśnie! Po to tu przyszłam – popatrzeć na zimową przyrodę!
Śniegu nie napadało jeszcze za dużo, mróz za to szczypie w twarz i żałuję, że nie mogę zrobić jak drzewo – zrzucić liście i zapaść w zimowy sen. Zastanawialiście się pewnie czasem (a jeśli nie, to możecie szybko zastanowić się teraz) – dlaczego liście jesienią żółkną, brązowieją a w końcu opadają na ziemię? Dlaczego nie mogłyby wisieć sobie cały rok na drzewie?
W prawie każdej komórce roślinnej, a więc także w liściach, zawarty jest zielony barwnik – chlorofil. To bardzo pożyteczny związek chemiczny – dzięki niemu większość roślin jest zielona, a poza tym mogą same wytwarzać sobie pokarm w procesie, zwanym fotosyntezą. Fotosynteza zależy przede wszystkim od słońca, a zimą – wiadomo – dnie są krótsze i mniej słoneczne. Do tego temperatura spada poniżej zera, a tego już liście nie znoszą (ha, ja też nie bardzo, odkładam więc pióro i poskaczę sobie chwilę dla rozgrzewki). Na pewno każdy potrafi odpowiedzieć, co dzieje się z wodą w temperaturze ujemnej… oczywiście zamarza i zamienia się w lód. Ma przy tym taką właściwość, że zamarzając – zwiększa swoja objętość (można to łatwo sprawdzić, nalewając wody go małego słoika, zakręcając go i wstawiając do zamrażalnika). A przecież każda żywa komórka, czy to roślinna czy też zwierzęca, składa się w większości z wody. Zimą woda z łatwością zamarzłaby w tkankach cienkiego liścia, rozrywając komórki i doprowadzając do jego zniszczenia. Roślina broni się więc przed nadchodzącym mrozem, zrzucając liście i przechodząc w stan uśpienia.
No dobrze, a skąd kolory? Kiedy drzewo przygotowuje się do zimy, zachodzi w nim szereg zmian. Chlorofil ulega rozkładowi, a związki chemiczne, które są tego rozkładu produktami, mają barwę brunatną, żółtą, czerwoną, nadając jesiennym lasom i parkom bajkowe kolory. Nieużyteczne, pozbawione zielonego barwnika liście są zrzucane, a na każdej gałązce drzemią pączki, otulone grubą i szczelną warstwą mrozoodpornych łusek.
Drzewa liściaste przesypiają więc zimę całkiem nago, można powiedzieć. Ale czy na pewno wszystkie? Ech, trochę już zmarzłam, idę więc w dalszą drogę!
* * * * * *
W Puszczy Kampinoskiej rosną przepiękne sosny. Gleby są tu piaszczyste, nieurodzajne, ale sosnom to wystarcza. Bardzo malowniczo wyglądają o tej porze roku. Czy strzeliste, rosnące jedna przy drugiej, czy rosochate i rozłożyste, cieszą oko swą ciemną zielenią przysypaną śniegiem. W czym więc drzewa iglaste są lepsze od liściastych, że mróz i śnieg im niestraszny? W końcu igły to nic innego jak zmodyfikowane liście. Ale ta modyfikacja rozwiązuje właśnie problem mrozu.
Każda igła jest długa i wąska, jej powierzchnia jest więc stosunkowo niewielka. Do tego pokryta jest warstwą substancji woskowej, która działa jak krem – znakomicie chroni przed mrozem. Świerki, jodły, sosny a także obsypane fioletowymi „owocami” jałowce zachowują zielony kolor nawet przy najniższych temperaturach. Nie oznacza to bynajmniej, że drzewa iglaste nie zrzucają nigdy swych liści. Będąc w lesie przyjrzyjcie się uważnie, co leży na ziemi pod sosną? Całe mnóstwo szpilek! Całkowita ich wymiana zachodzi w ciągu mniej więcej dwóch lat, ale nigdy nie jest jednorazowa. Wyjątkiem w naszym kraju jest modrzew europejski.
Zima to doskonały czas, aby na wycieczce w lesie czy w parku nauczyć się rozpoznawania drzew i krzewów po ich sylwetce, korze i pączkach na gałęziach. Na początek, dla rozgrzewki, zróbcie odrysy kory różnych drzew. Robi się to bardzo prosto – do drzewa przypinamy pineskami kartkę papieru i kredką świecową lub węglem mocno ją pocieramy, tak, by odcisnęła się faktura kory. Zróbcie też zdjęcia samej kory drzewa, z bliska. Możecie je potem oglądać w domu tak długo, aż żaden gatunek nie będzie miał dla Was tajemnic.
Końcówkę tego listu piszę już na przystanku autobusowym w Łomnej. To był bardzo udany dzień, mam nadzieję, że i Wam trafi się niejeden taki tej zimy. Wracam na obiad do domu, ale już niedługo wrócę między uśpione drzewa, aby opowiedzieć Wam o pączkach. A przy okazji powypatrywać śladów na śniegu.
A jeśli będziecie mieli do mnie jakieś pytania, albo chcieli podzielić się swoimi obserwacjami, zdjęciami czy propozycjami – piszcie śmiało!
Pozdrawiam, Wasza Przyrodniczka
Katarzyna Maleszak
Biolog
pełen profil autora
słowa kluczowe:
przyroda, czas wolny, nuda
czytaj komentarze