Nie stresuję się
Ewa , 30 lat, mama 6 letniego Roberta, i 2,5 letniej Marty opowiada o wspólnych zabawach z dziećmi i wprowadzaniu zasad.
Zacznijmy od początku. Zanim urodziłaś Roberta, z pewnością sporo myślałaś o tym, jak to jest być mamą. Czy Twoje oczekiwania odnośnie macierzyństwa spełniły się?
Miałam trójkę młodszego rodzeństwa, którym się opiekowałam i musiałam być dość samodzielna. Dlatego, w perspektywie bycia mamą, nie miałam przerażenia w oczach. Wiedziałam z czym to się je. Nie miałam też wielu oczekiwań, być może dlatego, że wiedziałam o co chodzi w zajmowaniu się dziećmi. Ta praktyka bardzo mi pomogła.
Jakie są, według Ciebie, największe wyzwania w byciu Mamą?
Wyzwania…? Chyba najtrudniejsze bywa pogodzenie obowiązków domowych z zabawą z dziećmi. Chodzi o poświęcenie czasu obu rzeczom na raz, kiedy dziecko przychodzi i mówi „teraz się ze mną pobaw”, a ja muszę uprać, wyprasować, pozmywać czy posprzątać. To bywa trudne. Ale wyzwaniem są dla mnie dzieci same w sobie – Robert i Marta – każde jest inne.
A stresy?
W związku z dziećmi… ? Nie miałam, nie mam.
Jak to? Przecież już sama troska o zdrowie dzieci często wywołuje stres…
Jeśli dziecko jest chore, to będzie wyleczone. Staram się do zdrowia podchodzić ze spokojem, nie nakręcam spirali obaw.
Dobrze, zmieńmy trochę temat. Często ulegamy schematowi myślenia, że dziecko przekreśla życie towarzyskie rodziców. Jak to jest w Waszym przypadku?
Nasze życie towarzyskie nie zostało odstawione na boczny tor. Od początku staraliśmy się zabierać Roberta na spotkania ze znajomymi. Inni rodzice też przychodzili ze swoimi dziećmi. Teraz także często zabieramy dzieci z nami. Bywa jednak, że zostawiamy je z opiekunką, na przykład wtedy, gdy idziemy do teatru.
Wspomniałaś, że czasem trudno pogodzić obowiązki domowe z zabawą z dziećmi. A kiedy już jest czas tylko na zabawę, to w co się bawicie? Jakie są wasze ulubione wspólne zabawy?
Lubimy układać puzzle we czwórkę. Dobrze się przy tym bawimy. Marta ma prostsze puzzle, a my z Darkiem i Robertem układamy te trudniejsze, w czym Marta czasem nam … „pomaga”. Ale najlepsza zabawa z dziećmi jest w naszej sypialni – rzucanie poduszkami. W sobotę i niedzielę to obowiązkowy punkt programu. Dzieci same się budzą, przychodzą do nas i jest wielkie tarzanie się w pościeli.
No dobrze, ale dzieci to nie tylko zabawa, ale przede wszystkim wychowanie. Ciekawi mnie jak nagradzacie swoje dzieci i jakie kary stosujecie. Macie jakiś system?
Nie nagradzamy planowo. Czasami jak dzieci są bardzo grzeczne u lekarza lub na szczepieniach, jedziemy potem do sklepu i w ramach niespodzianki mogą sobie wybrać zabawkę. Ale to nie jest reguła.
A kary?
Wspólnie z Robertem spisaliśmy zasady. Robert wiele z nich wymyślił sam. Mówią, czego nie należy robić. Przykładowo, że nie wolno tupać i się bić. Ale określają też czas na rozrywkę np. komputer – tylko w sobotę, telewizja – godzina dziennie. Kartka leży u nas w dużym pokoju, zawsze można do niej zajrzeć.
Czy Robert czasem do niej zagląda?
Nie, on to pamięta!
To, jakie są na przykład konsekwencje tupania?
Przez tydzień nie będzie oglądał wieczorynki.
Jakich zabawek nie dajesz swoim dzieciom?
Unikam broni i zabawek związanych z agresywnymi kreskówkami.
Czyli są zakazane kreskówki?
Mają w ogóle tylko pozwolenie na wieczorynkę. Ewentualnie na MINI MINI, a na „Kartonie” (Cartoon Network) tylko Scoobiego. Przed telewizorem prawie w ogóle nie siedzą. Przed komputerem raz w tygodniu.
Marta też?
Tak, ma swoją edukacyjną grę ze specjalną klawiaturą.
Dobrze, znów zmieniamy temat. Kiedy jesteś naprawdę dumna ze swoich dzieci?
Byłam dumna jak Robert pierwszy raz w przedszkolu mówił wiersz, śpiewał piosenkę. A tak na codzień, bywam dumna z tego co powie mądrego, co mnie czasem zaskoczy. Albo, gdy nauczyciel pochwali. Jak Robert mówi, że chce komuś pomóc…
A z Marty bywasz dumna?
Pewnie! Jak pięknie umyje rączki, jest grzeczna, ładnie robi siusiu i ślicznie je w przedszkolu. Poza tym jestem dumna z tego, jak oboje mówią ładnie dziękuje, proszę, przepraszam.
Czy czasem chcesz po prostu odpocząć od dzieci?
Odpoczynkiem jest codzienne wyjście do pracy. A kiedy w domu potrzebuję chwili spokoju, proszę Roberta, żeby zajął się Martą i odpoczywam.
Czego uczy bycie Mamą?
Planowania czasu … mądrego planowania. Im więcej zajęć, tym lepiej planujesz. I to się sprawdza przy dzieciach. Myślenie o zmieniających się potrzebach dzieci też uczy. Robert może powiedzieć „Mamo, to mnie nudzi”. Trzeba umieć na to reagować.
Tak na zakończenie, powiedz, co wniosły dzieci do Waszego małżeństwa?
Radość z tego, że są wspaniałe, podobne do nas. W ogóle wniosły więcej radości. A kiedy rodzice są szczęśliwi, to i dzieci będą szczęśliwe.
Ewa, bardzo dziękuję Ci za rozmowę i życzę powodzenia i dużo radości.
Dziękuję!
Marcin Adamski
pełen profil autora
słowa kluczowe:
dzieci, macierzyństwo, dziecko, tupanie, zasady, zabawy, nuda, czas wolny, małżeństwo, problemy
czytaj komentarze