rejestracja
  
 zaloguj
0-23-56-1011-14rodzicedziadkowie
2+

Z dzieckiem w muzeum ...  »

wersja do druku

Z dzieckiem w muzeum?


Po co z dzieckiem chodzić do muzeum?


Odpowiedzi, które przychodzą mi do głowy: bo to rozwija mózg i inteligencję dziecka, daje mu lepszy start w życie szkolne, pomaga mu zakorzenić się w kulturze, rozwija jego zasób słów i tak dalej, i tak dalej. Nie bardzo jest tu miejsce, by wyjaśniać jakie to wszystko ważne. Zainteresowanych odsyłam np. do badań Basila Bernsteina o kodzie językowym rozwiniętym i ograniczonym. (Wystarczy takie hasło wpisać w dowolną wyszukiwarkę). Dla mnie najważniejsze jest, że warto chodzić z dzieckiem do muzeum, bo to jest po prostu miłe.


Co zrobić, by naprawdę było miło?

Po pierwsze zwiedzając z dwulatkiem czy przedszkolakiem nie nastawiać się na to, że zobaczymy dużo i to tego co interesuje nas dorosłych. Po drugie zadbać o podstawowe potrzeby dziecka tzn. wcześniej je nakarmić i skorzystać z łazienki, słuchanie jęczącego malucha, że jeść i pić mu się chce lub wielka galopada w poszukiwaniu toalety mogą skutecznie obrzydzić nam zwiedzanie czegokolwiek.


Najlepiej na początek wybrać muzeum, w którym albo prowadzone są specjalne zajęcia dla maluchów albo można wszystkiego dotykać. Osobiście polecam, sprawdzone przeze mnie i moje potomstwo: toruńskie Muzeum Piernika, samodzielnie wykonamy tam słodkie wypieki; krakowską interaktywną wystawę „Świat Zmysłów” w Collegium Maius; gdańskie Centralne Muzeum Morskie odział „Żuraw”, sporo eksponatów, którymi można kręcić i statek „Sołdek”( uwaga wszystkiego można dotykać, ale bywa czasami wysoko, stromo i ślisko). Myślę, że w każdym większym mieście znajdziemy co najmniej jedno bardzo przyjazne dzieciom miejsce.

W Warszawie najbardziej nowoczesne i interaktywne jest oczywiście Muzeum Powstania Warszawskiego. Ale ja nie polecam, by je zwiedzać z małymi dziećmi. I to nie dlatego, że jest straszne. Wprost przeciwnie, jest tak atrakcyjne, że w umysłach wielu zwiedzających maluchów wojna zaczyna jawić się wtedy jako wielka przygoda i coś niezwykle fascynującego. Dla mnie budzi to grozę.

Co zrobić, gdy w naszej okolicy są same klasyczne muzea z obrazami? Bawić się w nich! Zabawy, które przećwiczyłam z różnymi dziećmi. Wybieramy jedną salę i staramy się odnaleźć jak najwięcej zwierząt na obrazach (świetnie do tego nadają się Muzea Narodowe z różnych miast), wersja dla starszych - policzmy wszystkie nogi w tej sali – jeden z małych zwiedzających policzył też śliczne kończyny w papuciach, należące do pani pilnującej ekspozycji… Poszukiwać można też jak największej liczby obiektów na daną literę, źródeł światła na obrazie, pojazdów, kolorów, złotych ram, najmniejszego obrazu i największego. Odgadywać jaka pora roku jest namalowana, czy malarz lubił obiekt, który uwiecznił. Pamiętać należy, że to wszystko ma się odbywać tylko w jednej sali.

Na koniec warto wybrać obraz, który najbardziej podobał się dziecku i ten, który podobał się dorosłemu, postarać się zapamiętać autora i tytuł. I wyjść z muzeum… Chyba, że potomstwo wybitnie okazuje chęć dalszego zwiedzania. Jednak zwykle mniej, znaczy lepiej.

Oczywiście im starsze dziecko tym dłuższy może być czas pobytu w salach ekspozycyjnych i rozmowy o dziełach mogą być coraz bardziej poważne. Zwiedzajmy z dziećmi różne muzea. Pamiętajmy, że sztuka ma wzbudzać emocje i nawet mały człowiek, o niewielkiej wiedzy, może odnaleźć radość z obcowania z nią.



Małgorzata Zielińska
Socjolog
pełen profil autora

słowa kluczowe:
sztuka, muzea, czas wolny

czytaj komentarze

Oceń artykuł:
1 2 3 4 5
Dodaj komentarz:

Aby dodać komentarz
musisz się zalogować
wyślij
regulamin partnerzy kontakt redakcja
napisz do nas