Dziecko - łączy czy dzieli?
Opowieść o pierwszych radościach i wyzwaniach związanych z narodzinami syna.
Jest taka teoria, że jak w małżeństwie się nie układa to należy sobie "sprawić" dziecko. Przeciwnicy twierdzą, że nie można zrobić nic głupszego - żona, która do tej pory czasem się denerwowała teraz stanie się chodzącą bombą zegarową, a mąż, któremu już i tak brakowało cierpliwości stanie się zrzędliwy nie do wytrzymania. Co na temat tej teorii myśli tata 5-miesięcznego Krzysia?
Grześ, ostatnie miesiące, to chyba duża zmiana w Twoim codziennym życiu, powiedz na początek czy udaje Ci się wysypiać?
Przez pierwsze dwa miesiące trzeba było karmić Krzysia co trzy godziny, niezależnie od pory dnia, a więc w nocy domagał się jedzenia co najmniej dwukrotnie. Karmiła go jednak żona, a ja mam dość mocny sen, więc często nawet nie wiedziałem, że płakał.
Dziś (ma 5 miesięcy) zdarza mu się budzić w środku nocy i płakać, ale wtedy któreś z nas (nadal częściej żona, która jest na macierzyńskim i może sobie pozwolić na troszkę dłuższy sen rano) wstaje, mówi mu, że wszystko jest w porządku i żeby spał i kładzie się z powrotem. Zazwyczaj to pomaga i do końca nocy jest już spokój.
Kiedy, Twoim zdaniem, człowiek sobie uświadamia w pełni, że został ojcem? Pierwsze zdjęcie EKG? Poród? Pierwsze przewinięcie? A może jeszcze to do Ciebie nie dotarło?
Na pewno każdy przeżywa to inaczej. Ja chyba nie miałem jednego takiego momentu, takie uświadamianie sobie nowej roli i odpowiedzialności następuje w moim przypadku stopniowo i powoli. Prawdopodobnie jeszcze nie nastąpiło do końca, inaczej przecież wygląda ojcostwo, gdy malucha trzeba przebrać, wykąpać, nakarmić i położyć spać, a inaczej, gdy zaczyna mówić, idzie do przedszkola, wychodzi z domu itd…
Zdecydowanie najbardziej wzruszający moment mojego ojcostwa to ten, w którym Krzyś leżał na brzuchu swojej Mamy tuż po wyjściu z niego.
Ile razy od czasu urodzenia dziecka udało Ci się spędzić wieczór tylko z żoną?
Niezbyt wiele, ale to akurat nie z powodu dziecka, lecz remontu, który w tym czasie trwa i przeprowadzki, do której się szykujemy. Z wygospodarowaniem czasu nie mamy problemu – Krzyś kąpie się około 20-21 i idzie spać, a więc jeszcze godzinka czy dwie jest. Tyle że chwilowo nie poświęcamy go na romantyczne kolacje, lecz na sprawy mieszkaniowe, co zmieni się, mamy nadzieję, już niebawem.
Czy od momonetu narodzin miała miejsce jakaś sytuacja związana z dzieckiem, kiedy się porządnie przestraszyłeś?
Nie przypominam sobie jednej konkretnej. Raczej były we mnie ogólne obawy, czy dam radę, czy Krzyś nie zachoruje, czy nie zabraknie nam pieniędzy itp.
Potrafisz opisać wrażenia z pierwszej kąpieli?
Pamiętam, że trochę nie wiedziałem, jak się do tego zabrać, jak dziecko rozebrać, ubrać itp. Ale po dwóch-trzech razach dochodzi się do wprawy. Pamiętam też, że Krzyś był zdziwiony tuż po włożeniu do wody oraz że płakał tuż po wyjęciu z niej, a więc trzeba było się spieszyć z opatuleniem go ręcznikiem. Bardzo szybko jednak polubił kąpiele i obaj bardzo lubimy tę formę wspólnego spędzania czasu.
Co sądzisz o urlopie ojcierzyńskim? Czy gdyby sytuacja materialna Ci na to pozwalała skorzystałbyś?
Urlop ojcowski jest przecież płatny i właśnie się na niego wybieram. Tyle, że na razie trwa tydzień (od 2012 roku dwa tygodnie).
Wracając do teorii, o której wspomniałam na początku, że jak w małżeństwie się nie układa to należy sobie "sprawić" dziecko - powiedz, czy sytuacje pojawienia się małego dziecka w związku opisał byś raczej jako łagodzącą czy też stwarzającą problemy, napięcia?
Myślę, że sytuacja powiększenia rodziny powoduje, że wszystkie nasze cechy – zarówno te pożądane, jak i niepożądane – bardziej z nas „wychodzą” Jeśli ktoś np. jest osobą super uporządkowaną, to będzie się starał też o porządek w rzeczach dziecka. Jeśli natomiast komuś brakuje cierpliwości, to tym bardziej będzie się to objawiało, gdy np. dziecko nie będzie chciało usnąć. I współmałżonek wszystkie te nasze cechy tym bardziej odczuje.
Moja teoria na ten temat jest taka: jeśli między małżonkami dobrze się układa przed urodzeniem dziecka, to będzie jeszcze lepiej po narodzinach. Jeśli natomiast coś w związku pęka jeszcze zanim pojawi się dziecko, to nie tylko jego przyjście na świat nie pomoże, ale też pojawia się niebezpieczeństwo, że ono będzie w jakiś sposób nieszczęśliwe przez nieporozumienia rodziców.
Planujecie kolejne dziecko? A jeśli tak, to ile?
Ile Bóg da :-) Oczywiście nie wiemy, jak życie się potoczy, ale mamy taką świadomość, że gdyby każde małżeństwo miało tylko dwoje dzieci (lub mniej), to ludzie by wyginęli.
A teraz czas na dobre rady dla innych tatusiów. Czy jest coś co chciałbyś powiedzieć przyszłym ojcom?
Każdy chyba przeżywa ojcostwo na swój sposób, każdy z czym innym ma problemy i inne obawy. Dlatego trudno tutaj dawać jakieś konkretne rady, ale mogę powiedzieć, że każdy z ojcostwem i jego wyzwaniami jest w stanie sobie poradzić. A więc nie bójcie się! Poradzicie sobie zarówno z ciężarną żoną :-), z porodem, pierwszą kąpielą jak i z przebieraniem czy karmieniem. Gdy żona będzie chciała wyjść na wieczór z koleżankami, a zostawi Wam maleństwo pod opieką, też sobie poradzicie. Dacie radę finansowo, psychicznie i czasu Wam nie zabraknie. A jeśli nawet pojawi się jakaś wątpliwość, to nie chowajcie jej w sobie, tylko podzielcie się nią z małżonką. To zawsze pomaga.
Dziekuję za rozmowę.
Lidia Krzemień
Redaktor naczelna
pełen profil autora
słowa kluczowe:
poród, tacierzyństwo
czytaj komentarze