rejestracja
  
 zaloguj
0-23-56-1011-14rodzicedziadkowie
2+

O rety! Gazety… ...  »

wersja do druku

O rety! Gazety…


Dlaczego warto z dzieckiem czytać gazety? Przede wszystkim warto czytać… Ale o tym już pisałam. Poza tym dobre czasopisma są w niektórych sytuacjach lepsze niż książki, bo są lżejsze i po zwinięciu w rulon zmieszczą się w damskiej torebce. Można je wyciągnąć w prawie każdej sytuacji np. gdy jest nudno w poczekalni do bardzo ważnej osoby lub w środkach lokomocji. W dodatku w gazetach, w przeciwieństwie do lekkich, cienkich książeczek, znajdują się różnorodne teksty i ilustracje. Dla mnie największą wartością czasopism dla dzieci było poznanie nowych, młodych świetnych pisarzy . Nie mam wykształcenia polonistycznego, nie zdziecinniałam też na tyle, by wyłącznie dla siebie czytać lektury dziecięce, więc pewnie nigdy sama z siebie nie trafiłabym na utwory Grzegorza Kasdepki, Roksany Jędzrzejewskiej – Wróbel, Joanny Olech, nie odkryłabym różnicy między poezją Danuty Gellnerowej a Doroty Gellner. A tak znalazłam autorów piszących piękną polszczyzną o sprawach ważnych i bliskich maluchom. Później, z czystym sumieniem, mogłam kupować córce książki autorów, których poznałyśmy w krótkich formach.


Co czytać? Najpierw proponuję prosty test. Kupcie dowolną gazetę dla dzieci i policzcie ile ma stron i ile z nich jest zajętych przez reklamy i nieistotne rzeczy. Po drugie zobaczcie czy pod każdym tekstem i ilustracją ktoś się podpisał. Mogą być same inicjały, byleby dało się zidentyfikować autora. Po trzecie, bez przemocy. To chyba nie wymaga komentarza. Może tylko takiego, że większość komiksów dla dzieci sprzedawanych w popularnych kioskach jest nią naładowana. Po czwarte, to już moja osobista idea fix, nie kupujmy gazet, z których aż kapie mcdonaldyzacja życia. Ilustracje disnejowsko - barbiopodobne i tak dopadną Wasze dziecko. Nie promujcie tego co i tak jest wszędzie.

Z gazetami tak jak z życiem. Za rzeczami dobrymi trzeba się nachodzić. Najlepszych zwykle nie kupisz w kiosku na rogu. Nawet w dużym empiku, zanim dokopałam się do rzeczy najciekawszych, musiałam przegrzebać stertę bezwartościowego gadżeciarstwa (mam tu na myśli wielgachny kolorowy „prezent” , do którego doczepiona jest cieniutka gazetka z małą ilością tekstu). W poszukiwaniu dobrych czasopism dla swojego dziecka warto jednak być wytrwałym. My po prostu prenumerowaliśmy gazety i córka zbierała je do osobnych segregatorów, ucząc się przy okazji cyfr, by móc je porządkować wg numerów.


Mój subiektywny ranking gazet:
Dla najmłodszych - „Miś”, kiedyś poleciłabym go bez wahania. Dziś podoba mi się mniej, zmienił się wydawca, redaktor naczelny i grafik. Jednak nadal na 36 stronach można znaleźć pouczające bajki, rytmiczne wiersze, ciekawe wywiady, pomysły na prace techniczne i przepisy na dania, które można wykonać z dziećmi. Uwaga! „Misia” nie należy mylić z podróbami typu „Miś Pluszek” (wszechobecny w każdej witrynie sklepowej, wydawany przez Bauera, polecany przez „Tinę” – wartość, ma zgodnie z zasadą „Jaka matka, taki syn”. Na 20 stron, kilka zajętych przez reklamy, żaden tekst nie podpisany przez autora, a wszystkie słabe literacko, jedyna zachęta do kupna to puzzle dołączane gratis – zwykłe przekupstwo…)

Dla trochę starszych - „Świerszczyk”. Każdy numer tego dwutygodnika poświęcony jest innemu tematowi głównemu np. z 15.02.2010 muzyce, a ostatni świętom wielkanocnym. W „Świerszczyku” są rewelacyjne wiersze, zabawne historyjki, matematyczne „Kopnięte Królestwo”, inteligentne zagadki i różnorodne ilustracje. Co tu dużo pisać, chciałabym, aby każde dziecko przeszło przez okres świerszczykomani. Jak zwykle kłopot jest z kupnem. Ponieważ mieszkam blisko Dworca Centralnego, gdzie jest zagłębie boksów z czasopismami, pomyślałam sobie, że tam na pewno „Świerszczyk” będzie dostępny. Poprosiłam o tę gazetę wymieniając jej nazwę. Pan kioskarz, uśmiechając się do mnie znacząco, podał mi pismo zdecydowanie nie przeznaczone dla dzieci i nie bardzo wiedział, co mi zaproponować, gdy stwierdziłam, że nie to miałam na myśli…


Dla jeszcze starszych – „Mały Gość Niedzielny” – wiem, że to pismo religijne i nie każdemu przypadnie do gustu, ale zachęcam do jego poznania. Porusza wiele trudnych tematów, np. w ostatnim numerze jest sporo o kompleksach i słabościach, a także felieton „Czy Jezus zwątpił?”.W „Małym Gościu” znajdziemy np. zachętę do zajmowania się sztuką (dział „Franek fałszerz”), historią („Ładna historia”), przyrodą, nauką i techniką oraz sportem.

Ciekawy jest także „Kumpel” - młodszy brat „Victora Juniora” i „Victora Gimnazjalisty”. Nieliczne pismo, dla uczniów, atrakcyjne graficznie, które nie jest typowym tabloidem i przedrukiem wydań zagranicznych. Tematy, które są tam poruszane są zgodne z realiami polskiego dziecka. Przy tym nie przynudza. Moja córka je uwielbiała, bała się tylko strasznych historii, które były tam zamieszczane, więc ich nie czytała.

Oczywiście, ta krótka lista nie wyczerpuje wartościowych periodyków, nasza rodzina „prześlizgnęła się” przez etap kupowania wielu gazet, które nam się podobały m.in.: „Anioła Stróża”, „Płomyczka”, „Oli i Jasia”, „Promyczka Dobra”. Każdy sam musi wyszperać to, co dla niego i jego dziecka będzie atrakcyjne i warte wydania kilku złotych.


I tu jest kłopot, bo najwartościowsze, wg mnie, pisma jest najtrudniej kupić w normalnym kiosku



Małgorzata Zielińska
Socjolog
pełen profil autora

słowa kluczowe:
gazety, czytanie, co czytać

czytaj komentarze

Oceń artykuł:
1 2 3 4 5
Dodaj komentarz:

Aby dodać komentarz
musisz się zalogować
wyślij
regulamin partnerzy kontakt redakcja
napisz do nas