rejestracja
  
 zaloguj
0-23-56-1011-14rodzicedziadkowie
2+

Przedszkole integrac ...  »

wersja do druku

Przedszkole integracyjne


Irek, Seweryn, Michaś, Kasia, Arek - dzieci autystyczne, dzieci z zaburzeniami rozwojowymi, uczą się razem ze zdrowymi dziećmi w Przedszkolu Integracyjnym „Zielony Latawiec” na Bemowie, przy ulicy Sołtana. Być może nigdy nie będą zupełnie zdrowe; być może nigdy nie otworzą swego zamkniętego świata, być może nigdy nikogo do niego nie wpuszczą, ale takie placówki jak „Zielony Latawiec” są przynajmniej szansą, że tak się stanie, a kluczem do tego ma być kontakt z rówieśnikami.


Dzień w Latawcu zaczyna się o 7.15 rano - wtedy przychodzą pierwsze dzieci. Na maluchy czekają uśmiechnięte wychowawczynie. Jedna z pań jest nauczycielem – cieniem. Taki pedagog jest „przypisany” do dziecka autystycznego, towarzyszy mu, stara się wprowadzić je w świat przedszkolnej rzeczywistości, pomaga przełamać bariery i odnaleźć się wśród innych dzieci.

Rola nauczyciela-cienia jest szczególnie istotna zwłaszcza na początku nauki w przedszkolu, kiedy dziecko zostaje samo wśród innych dzieci. Taka sytuacja jest tak dużą zmianą, że może u dziecka wywołać stres i przez to „wytrącić” je z jego utartych ścieżek zachowań, daje to nadzieję na skuteczną terapię.

Poranny rozgardiasz uspokaja się i mogę porozmawiać z jedną z nauczycielek. Pani Małgorzata Nosarzewska opowiada o Ewie i Sewerynie. Seweryn jest autystykiem, Ewa jest zdrowa. Seweryn zakochał się w Ewie. Doskonale wyczuwa jej nastroje, opiekuje się nią. Kiedy Ewa płacze, Seweryn od razu podchodzi i ją pociesza – No, nie płacz! – mówi grubym głosem. Takie uczucie jest dla Seweryna bezcenne. Dzieci autystyczne mają trudności z okazywaniem, ale przede wszystkim odczytywaniem uczuć.
Ewę taka sytuacja także wzbogaca, uwrażliwia. Pani Małgorzata mówi, że Ewunia poczuła się ekspertem od terapii i stara się pocieszać i uspokajać wszystkie dzieci.
Zaznajamiam się z Zosią. Ułatwia mi to jej pluszowa myszka. Po prostu pytam jak zwierzaczek ma na imię i zaraz jesteśmy zaprzyjaźnione. Kiedy ja, Zosia i jej myszka, Karolinka bawimy się w gotowanie zupy podchodzi do nas chłopczyk. - Jak masz na imię? - pytam. Chłopiec mówi, że nie wie. Zaraz włącza się Zosia – On ma na imię Gabryś. Teraz Gabryś i Zosia rysują w moim zeszycie. Zosiu lubisz Gabrysia? – pytam. Nie - odpowiada - bo on wszystko robi źle. Ale zaraz oddaje mu długopis, którym Gabryś bardzo się stara narysować coś ciekawego.

Pora na śniadanie. Dzieci myją ręce i siadają przy stolikach. Co robi pani? – pytam Zosi. Nakrywa stół serwetą – odpowiada poważnie dziewczynka. W przedszkolu są dwie grupy – młodsza Żabki i starsza Smurfy. Dzieci siadają przy stolikach i jedzą czekoladowe kulki z mlekiem.
Pani Nosarzewska mówi – Myślę, że dla zdrowych dzieci nauka z chorymi dziećmi to kapitał na przyszłość. Kapitał tolerancji i otwartości na drugiego człowieka. Na początku zdrowe dzieci się dziwią, że ktoś się ślini lub jest duży i nie mówi, jak opóźniony w rozwoju Gabryś, ale później nie stanowi to problemu. Kumplami te dzieciaki pewno nigdy nie będą, jednak jako dorośli na pewno będą potrafili uszanować innych ludzi, ich odmienność.

Po śniadaniu zaczyna się praca własna dzieci. Maluchy z Żabek i Smurfów rozchodzą się do swoich sal. Idę do Smurfów. Siadam przy stoliku, a autystyczny Irek przynosi loteryjkę „Myszki”. Rozkłada karty i prosi – A teraz mów: a masz tę myszkę Irku? Pytam więc i tak bawimy się dłuższą chwilę. Potem Irek sam sprząta grę i odnosi na miejsce. Obok nas autystyczna Malwinka układa misia pandę z kolorowych koralików. Ułożyła bardzo pięknie i tak jak Irek pięknie po sobie posprzątała. Ale teraz Malwinka zaczyna wrzeszczeć: nie, nie, nie!!! Zamyka oczy i wygląda jakby odganiała od siebie potwora. Irek łapie ją zdecydowanym gestem za rękę, którą ona przykłada do czoła. Dziewczynka natychmiast się uspokaja. To jeszcze raz potwierdza, że kontakty między dziećmi są ważną formą terapii, zaś przedszkola integracyjne, takie jak „Zielony Latawiec” miejscami, gdzie do tej terapii dochodzi.

Praca własna dobiega końca. Dzieci siadają pod ścianą. Pani wręcza każdemu kółeczko. Teraz dzieci są samochodami, kółeczko to kierownica i biegają po sali dopóki pani nie krzyknie: ”garaż”. Dzieci muszą wtedy zaparkować na ułożonych materacach. Żółte kółka na zielonym, a czerwone na czerwonym. Malwina ma inny pomysł na zabawę. Pani łagodnie, ale stanowczo przekonuje dziewczynkę, że najlepiej bawić się z innymi dziećmi, kiedy wszyscy bawią się w to samo. Dziewczynka wraca do zabawy z grupą.

Podczas kiedy Smurfy są samochodami,  Żabki zbierają papierowe pisanki do papierowego koszyczka. Po znalezieniu wszystkich jajek nauczycielki z dziećmi siadają w kręgu. Pani mówi: teraz dziecko w bluzie z kapturem weźmie jajko i zobaczy jaki obrazek jest w środku. Dzieci podpowiadają Irkowi, że to o niego chodzi. Potem przychodzi kolej na inne dzieci – każdy powinien domyślić się, że to o niego chodzi, jak mu się to nie uda – koledzy pomogą. Kiedy wszystkie pisanki są obejrzane, nadchodzi czas na trochę ruchu przy muzyce.

Zbliża się południe. Żabki idą na spacer. Kiedy wrócą - zjedzą obiad, pobawią się i będą czekać na rodziców.

Szczególnie trudnym przypadkiem jest Arek. Chłopczyk jeszcze nie zdiagnozowany, który sprawia ogromne kłopoty. Jest bardzo nerwowy i wybuchowy. Co i rusz wyrywa komuś zabawkę czy książeczkę. Uczy się przepraszać. Musi odejść od grupy żeby się uspokoić.

Pani Dorota Sawicka, terapeutka integracji sensorycznej, weźmie na terapię Gabrysia. Chwilę rozmawiamy. Pani Dorota mówi że integracja to wspaniała sprawa. Pomaga na koordynację ruchową, kłopoty z równowagą. Ale nie wyleczy ze wszystkiego. Panią Dorotę martwi, że pojawiają się ogłoszenia w których integracja sensoryczna przedstawiana jest jako cudowna terapia zdolna uleczyć ze wszystkiego. Tymczasem prawda jest taka, że integracja sensoryczna to tylko jedna z metod terapeutycznych, szansa, którą może uda się wykorzystać a może nie, bo autyzm, podobnie jak cała ludzka psychika, to wciąż więcej pytań niż odpowiedzi.


Imiona dzieci opisanych w artykule zostały zmienione.


Autorka: Magdalena Kwaśniewska, z wykształcenia dziennikarka, obecnie pracuje w przedszkolu integracyjnym "Zielony latawiec" w Warszawie. Mama dwójki dzieci.



Lidia Krzemień
Redaktor naczelna
pełen profil autora

słowa kluczowe:
przedszkole integracyjne, autyzm

czytaj komentarze

Oceń artykuł:
1 2 3 4 5
Dodaj komentarz:

Aby dodać komentarz
musisz się zalogować
wyślij
regulamin partnerzy kontakt redakcja
napisz do nas