Nie wyręczaj
W ostatnich miesiącach sporo swojego wolnego czasu poświęciłam na szukanie inspiracji do tworzenia pomocy edukacyjnych dla dzieci w wieku wczesnoszkolnym i przedszkolnym mających trudności z opanowaniem materiału edukacyjnego.
Moim poszukiwaniom przyświecała myśl Maria Montesssori - "Pomóż mi zrobić to samemu"
Jak to zrobić by nie wyręczając dziecka nauczyć je jak wykonywać pewne czynności prawidłowo, starannie i dokładnie? W jaki sposób przekazać wiedzę, by nie nauczać a zafascynować zdobywanymi doświadczeniami? Jak wykorzystać własną wiedzę i umiejętności, by nabywanie nowych wiadomości nie kojarzyło się z nudą i męką?
Tego nie da się opisać w kilku zdaniach. Ani wytłumaczyć w kilka chwil. Napisałabym, że trzeba to samemu przeżyć a przynajmniej wrócić do własnych doświadczeń z czasów dzieciństwa. Kiedy udało nam się pierwszy raz, samodzielnie zawiązać buty? Jak wyglądały pierwsze chwile na dwukołowym rowerze? Kiedy sami zaczęliśmy nalewać sok do szklanki? Jak wyglądały pierwsze, niepewnie pisane litery? Tak właśnie, nie trwało to chwilę jak mrugnięcie okiem, ale było okupione wieloma wcześniejszymi bardziej lub mniej udanymi próbami. Takie nasze pierwsze przeżywanie rzeczywistości kosztowało naszych rodziców dużo nerwów. Cierpliwością nie grzeszyli, a jak mówi stare polskie porzekadło „Czego Jaś się nie nauczy tego Jan nie będzie umiał”.
Jednak warto zamiast wykonać coś za dziecko, bo przecież będzie szybciej, dać mu czas, swobodę i okazać więcej cierpliwości by samo się ubrało, pomogło w nakryciu stołu czy wyszykowało się do wyjścia na dwór. Nie róbmy z dzieci kalek, które jak manekiny czekają jak ktoś je ubierze, oddają prace plastyczne rodzicom czy starszemu rodzeństwu do odrobienia i nie będą potrafiły posprzątać pokoju czy zaścielić łóżka, gdyż babcia czy opiekunka zrobią to dokładniej czy szybciej.
Obserwujmy własne dziecko, przypatrujmy się czym jest zainteresowane, co w danej chwili chce robić, co je fascynuje. Może kolorowy motyl, albo tykający zegar lub karton, w którym są płatki śniadaniowe. Może dziś chciałby się dowiedzieć wszystkiego o kosmosie a jutro o budowie konia. Innym razem zamiast czytać za dziecko wszystkie napisy na sklepowych witrynach pokażmy mu alfabet albo zapytajmy o to, która literkę chciałoby poznać, może tą, na którą zaczyna się jego własne imię,
Pozwólmy dzieciom na samodzielność i towarzyszmy im w ich szukaniu własnej drogi do dorosłości. Nie starajmy się być drogą, ale drogowskazem lub mapą, którą samodzielnie musi odczytać i wybrać tę drogę, która mu pasuje. Choćby była śliska, wąska, stroma i wyboista.
Zachęcam do zajrzenia na poniższe strony www - znajdziecie tam inspiracje jak uczyć dziecko nie wyręczając go.
http://www.montessoriprintshop.com/
http://simplymontessori.blogspot.com/
http://swiatstempli.fr.pl/oceny_obrazkowe_-_stemple_w_zestawach.html
http://www.missbarbara.net/
http://www.homeschoolshare.com/what%27snew.php
http://www.infomontessori.com/practical-life/preliminary-exercises-opening-boxes.htm
http://sites.google.com/site/therealshmi/science
Teresa Zawadzka
Pedagog
pełen profil autora
słowa kluczowe:
montessori, nauka, czynności samoobsługowe
czytaj komentarze