Po co dziecku sport?
Poproszono mnie o napisanie artykułu na temat korzyści płynących z uprawiania sportu przez dzieci. Czuję się odrobinę nieswojo, ponieważ obawiam się, że odpowiedź na postawione w tytule pytanie jest oczywista; a co za tym idzie mój felieton będzie nudny i pełen prawd oczywistych. Ale mimo wszystko spróbuję.
Na początku jednak muszę poczynić zastrzeżenie. Wszystko co za chwilę napiszę odnosić się będzie do wysiłku rozumianego jako rekreacja. Poniższe uwagi absolutnie nie mają zastosowania do sportu uprawianego wyczynowo, profesjonalnie. Wszystkie profity, jakie nasz organizm czerpie z aktywności fizycznej, a które za chwile opiszę, zmieniają swoje parametry w sytuacji, kiedy organizm narażony jest na zbyt duży wysiłek. Co ma zazwyczaj miejsce, kiedy zaczynamy uprawiać sport wyczynowo. Ale to jest inna bajka, nie na dzisiejszy artykuł.
Nasze ciało, generalnie rzecz biorąc, jest mechanizmem. Tak samo jak zegarek czy rower. I o ile zegarek potrzebuje do działania…. np. sprężynek a rower łańcucha – tak i nasz organizm potrzebuje do sprawnego działania kilku podstawowych elementów.
Jednym z najważniejszych jest tlen. Nie miejsce tu może na opisywanie w jaki sposób nasze komórki przerabiają tlen w energię, tak zwane ATP. Kto jest zainteresowany cyklem kwasu cytrynowego niech zajrzy do dowolnego podręcznika biochemii. Na potrzeby niniejszego tekstu wystarczy, jeśli zgodzą się Państwo z tezami, że tlen:
a) jest nam niezbędny do życia
b) jest przerabiany w naszym organizmie na energię
Tlen, jak wiadomo, dostarczany jest do naszego organizmu za pomocą układu oddechowego (jama nosowa, gardło, krtań, płuca, etc. – któraś tam klasa biologii w podstawówce). A następnie jest transportowany po naszym organizmie za pomocą układu krwionośnego (napędzanego mięśniem sercowym). I teraz uwaga! Cały ten system (czyli wydolność układów oddechowego i krwionośnego) działa lepiej, jeśli nasza pociecha uprawia jakąś formę aktywności ruchowej. Czemu? Wysiłek fizyczny zmusza nasz organizm, a przede wszystkim właśnie układy oddechowy i krwionośny, do intensywniejszej pracy. Podczas gry (zabawy, biegu, natężenia) potrzebujemy, to znaczy nasze komórki potrzebują, więcej energii; wspomnianego już wcześniej ATP (adenozynotrójfosforanu). Do jego produkcji nasz organizm potrzebuje tlenu. A zatem zmuszamy nasz układ oddechowy do intensywniejszego poboru tlenu a układ krwionośny do szybszego jego transportu z płuc do wszystkich komórek naszego organizmu. Z tymi układami jest natomiast tak samo, jak np. z mięśniami. To znaczy im są częściej używane, tym lepiej się rozwijają. A zatem, jeśli nasze dziecko będzie uprawiać sport to jego układy krwionośny i oddechowy będą lepsze. Zdrowsze, sprawniejsze, wydajniejsze. Jedna z zębatek mechanizmu, jakim jest nasze ciało zostanie w ten sposób naoliwiona.
Kolejne zyski, jakie uzyskujemy dzięki uskutecznianiu wysiłku fizycznego odnoszą się do układów mięśniowego i kostno –szkieletowego. Mięśniowy działa generalnie na banalnie prostej zasadzie: narząd używany się rozwija. Jeśli będziemy codziennie przez 15 minut „machać” hantlem prawą ręką to po miesiącu (a może szybciej) zobaczymy, że biceps w tej ręce mamy większy niż w drugiej. Zaobserwujemy coś, co fachowo nazywa się „przyrostem masy mięśniowej”. Oczywiście nie namawiam Państwa do rozwijania bicepsu prawej ręki, to był tylko przykład. Uprawiając sport zmuszamy swoje ciało do ruchu, wysiłku. Co za tym idzie wymagamy pracy od naszych mięśni, a zatem rozwijamy je, wzmacniamy.
Korzyści jakie z tego wynikają? Najoczywistszym jest większa siła. Jak również, z reguły, wzrost szybkości, skoczności, zwinności; generalnie wszystkich cech motorycznych. Czy to jest pożądane? Jeśli nie przesadzimy (ale czyniłam już na początku zastrzeżenie, że odnoszę się w niniejszym artykule do zrównoważonego wysiłku i rozwoju) to zdecydowanie tak. Jeśli jesteśmy silniejsi, to możemy na przykład pomagać naszej mamie wnosić ciężką torbę z zakupami do mieszkania. A jeśli jesteśmy szybsi, to zdążymy dobiec do autobusu, zanim odjedzie z przystanku. No i koledzy w szkole/przedszkolu nie będą nas bili.
Na zakończenie wątku o układzie mięśniowym chciałam zwrócić Państwa uwagę na mięśnie brzucha. Są one bardzo istotne z dwóch powodów. Po pierwsze nie ma chyba sportu, przy uprawianiu którego mięśnie brzucha nie pomagałby lub nie odgrywały wręcz kluczowej roli (bieganie, pływanie, tenis…). Po drugie, dobrze rozwinięte mięśnie brzucha zapobiegają (lub przynajmniej łagodzą) jedną z największych plag XXI wieku, czyli kłopoty z plecami, z kręgosłupem. Każdy rehabilitant powie, że jednym z najpowszechniejszych sposobów na „leczenie” problemów z kręgosłupem jest częściowe przeniesienie jego pracy na przód, czyli na mięśnie brzucha właśnie. A więc dbajcie Państwo szczególnie o te partie mięśniowe u swoich dzieci.
Jak natomiast wysiłek fizyczny wpływa na układ kostno-szkieletowy? Generalnie go uelastycznia. Co nam to daje? Przede wszystkim zmniejsza ryzyko urazów takich jak skręcenia, zwichnięcia czy złamania. Dodatkowo większa masa mięśniowa wspomaga ten efekt. Bo jeśli jakiś staw w naszym ciele jest elastyczny (gdyż wyćwiczony) oraz dodatkowo obudowany solidną tkanką mięśniową to ryzyko urazu jest jeszcze mniejsze. Ponieważ obciążenie, które normalnie doprowadziłoby do zerwania czy naderwania zostaje częściowo zamortyzowane przez mięśnie, które biorą na siebie fragment siły, działającej na dany staw czy ścięgno.
Na koniec coś z zupełnie innej beczki. Społeczne aspekty uprawiania sportu. Widzę dwie kolosalne zalety.
Pierwszą jest fakt, że nasze dziecko przebywa w jakiejś grupie. Która to grupa dodatkowo jest połączona wspólnym celem (nauka, zwycięstwo) lub chociaż zbieżnym zainteresowaniem. Uczestnictwo w tego typu środowisku kształtuje jedną z najważniejszych w dzisiejszych czasach sprawności, czyli umiejętność pracy/funkcjonowania w zespole. Oprócz zabawy, która powinna dawać dziecku radość natychmiastową, uprawianie sportu formuje w naszych dzieciach umiejętności społeczne, które będzie mogło ono wykorzystać w „dorosłym” życiu. Co prawda dyscypliny sportowe dzielą się na zespołowe (piłka nożna, koszykówka, hokej) i indywidualne (tenis, rower, bieganie), ale nawet uprawiając te indywidualne z reguły nie jesteśmy zupełnie sami. W tenisa gra się jednak minimum w dwie osoby. A poza tym generalnie nauka przebiega zazwyczaj w grupie, nawet jeśli dotyczy sportów nazywanych indywidualnymi.
Drugą korzyścią, wynikającą z uprawiania sportu w młodości są możliwości. Jeśli nauczymy nasze dziecko jeździć na nartach czy pływać na żaglówce, to kto wie, kiedy w przyszłości przyda mu się ta umiejętność? Może na studiach pozna wspaniałą paczkę przyjaciół dzięki temu, że będzie mogło popłynąć w rejs czy zgłosić się do sekcji siatkówki. Generalnie, jeśli ktoś umie grać np. w tenisa, to może w niego grać lub nie. A jeśli nie umie, to może tylko nie grać.
Na marginesie niniejszych rozważań chciałam Państwa uczulić na dwa aspekty związane z rozwojem fizycznym naszych dzieci. Harmonia i równowaga. W pierwszym chodzi o harmonijny, zrównoważony, proporcjonalny, odpowiednio zbalansowany rozwój dziecka. Nie chcemy przecież, żeby w wieku 10 lat i przy wzroście 120cm miało 40cm obwodu w udzie. Jeśli zauważymy, że nasze dziecko uprawia sport, który rozwija przede wszystkim jedne partie mięśniowe a pomija inne (np. rozwija tylko nogi) to powinniśmy interweniować. Zwłaszcza, jeśli rzecz dotyczy dziecka przed 14-16 rokiem życia i przed skokiem pokwitaniowym.
Natomiast kwestia równowagi. Sporty dzielą się na symetryczne i niesymetryczne. Najbardziej klasycznym przykładem sportu niesymetrycznego, czyli rozwijającego jedną połowę ciała bardziej niż drugą jest tenis. Przy okazji rewelacyjna dyscyplina, kształtująca zarówno szybkość jak i wytrzymałość oraz wspaniale wyrabiająca mięśnie brzucha. Ale nie da się ukryć, że rakietę trzymamy z reguły jedną ręką. I będzie ona zawsze odrobinę bardziej „rozwinięta” od drugiej. Tragedii oczywiście nie ma, zawodowi tenisiści są wspaniałymi atletami i „okazami zdrowia” ale można zwrócić uwagę na aspekt symetrycznego kształtowania ciała, kiedy będziemy zastanawiać się nad wyborem dyscypliny dla naszych pociech.
Jednym ze sportów, który bardzo harmonijny sposób rozwijaja nasz organizm, a przy okazji prawie w ogóle nie naraża na ryzyko kontuzji, jest pływanie. Ale jest oczywiście wiele sportów, które rozwijają nasze ciało w sposób piękny i proporcjonalny.
Proponuję, żeby skończyli już Państwo przeglądać strony internetowe (nawet tak ciekawe jak 2+) i poszli z dzieckiem na rower.
Autorka jest absolwentką Wydziału Filozofii i Socjologii UW (Instytut Filozofii) oraz skończyła studia licencjackie w Wyższej Szkole Edukacja w Sporcie z tytułem nauczyciela wychowania fizycznego. Obecnie pracuje jako trener piłki nożnej.
Anna Chodkiewicz
Trenerka piłki nożnej
pełen profil autora
słowa kluczowe:
sport, ruch, zdrowie
czytaj komentarze